środa, 4 grudnia 2013

38 tydzień

38 tydzień mija nam na praniu, prasowaniu, praniu, prasowaniu. I chociaż wiem, że pewnie za jakiś czas sterta upranych rzeczy czekających cierpliwie na uprasowanie nie będzie wzbudzała we mnie tyle entuzjazmu, to w tym momencie sprawia mi to wielką przyjemność :)... Jest w tym coś wyjątkowego.. te leżące dookoła mnie malutkie ubranka, zapach proszku dla niemowląt, może sprawia to, że czuję, że pojawienie się na świecie naszej córeczki jest coraz bliżej... :)

Oczywiście czas spędzam również na innych czynnościach:) Byliśmy w weekend z mężem na randce kinowej. Wybór filmu padł na komedię, na której oprócz śmiechu miałam kilka momentów gdy popłakałam się ze wzruszenia:). W ciąży nie trudno o wzbudzenie we mnie takich emocji:).
Przed nami jeszcze ostatnie spotkanie w Szkole Rodzenia. Mimo że na razie mamy do czynienia z teorią, a wiadomo, że tak naprawdę wszystko poznamy w praktyce, to polecam korzystanie z takich zajęć. Wniosły nam wiele ciekawych informacji i spostrzeżeń, które mogą nam się przydać. Cieszę się też, że wybraliśmy szkołę, w której zajęcia prowadzone są przez kilka osób (m.in. położną, fizjoterapeutę, psychologa, terapeutę), jest to na pewno ciekawsze, niż zajęcia prowadzone jedynie przez położną, z którymi przy szukaniu szkoły również się spotkałam.

Do terminu jeszcze ponad dwa tygodnie. Wczoraj byliśmy na usg podejrzeć co u Małej. Waży już prawie 3 kg, do porodu jeszcze przybierze na wadze. Za tydzień jesteśmy jesteśmy umówieni z naszą lekarką na ktg, zobaczymy więc jak się dalej sytuacja rozwija:).

Zastanawiam się nad aktywnością w ostatnim tygodniu, czy wypuszczać się gdzieś dalej od domu, czy raczej uważać żeby nie zacząć rodzić na zakupach. Jak to u Was wygląda lub wyglądało? Bo na razie grafik mam bardzo napięty:)




Miłego popołudnia ;)

41 komentarzy:

  1. ale brzuszek już chyba opuszczony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzuch już nisko od jakiegoś czasu, ale szyjka się dobrze trzyma i podobno do terminu powinna wytrzymać:)

      Usuń
  2. Bierz torby do szpitala ze sobą, niech leżą w bagażniku i wtedy możesz jechać na dłuuugie zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chyba zacznę je ze sobą zabierać;)

      Usuń
  3. Przygotowania przed pojawieniem sie dzidzi sa takie cudowne, ze aż ci zazdroszczę i chciałabym to znowu :) swoją droga moja Zośka w 38 tygodniu i 2 dniu przyszła na świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to z tymi terminami bywa, że naprawdę to nie wiadomo kiedy:) Na szczęście w 38 ciąża już jest donoszona, ale może niech jeszcze trochę poczeka w brzuchu:)

      Usuń
  4. Pierwsze pranie, prasownie, oglądanie rzeczy...a najbardziej uwielbiałam pokazywać co mamy po raz setny kto tylko przyszedł do Nas ;)

    Pierwszy dzień po terminie bałam się, że zacznę rodzić, a My bez szpitalnej torby jeździmy, a potem już się nie przejmowałam ;) Mieliśmy w miarę blisko do szpitala, a nie jeździliśmy na drugi koniec Polski ;) I tak się złożyło, że nad ranem w domu się zaczęło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam:) Pokazywać każdemu ubranka, po raz setny je oglądać, przekładać i układać:) często ostatnio słyszę, że akcja zaczyna się nad ranem lub w nocy, więc mam nadzieję, że mnie też aż tak bardzo nie zaskoczy:))

      Usuń
  5. Ja tez juz popralam i poprasowalam i wszystko czeka ulozone w komodzie :) u nas ostatnie dwa tyg to bedzie okres swiateczno noworoczny wiec za bardzo sie wypuszczac i tak nie bede a torbe planuje wlasnie wlozyc do bagaznika aby maz mi pomogl jak nie dam rady schodzic a nie tarmosil sie z wielka torba. I co to za bum na te Zoski? My sie jeszcze nad Zuzia zastanawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze ostatnie partie do prasowania mi zostały, ale wszystkie najważniejsze rzeczy są już gotowe:) U nas będzie Wiktoria:)

      Usuń
  6. Podpisuję się pod tym, by wozić ze sobą torbę do szpitala i jeszcze trochę poużywać ;-) Ja urodziłam dopiero dwa tygodnie po terminie, po tygodniowym pobycie w szpitalu. W dzień terminu chodziłam z mężem po mieście, byliśmy w banku, na dobrym obiadku w restauracji...I tak nie pomogło w przyspieszeniu akcji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie lepiej być przygotowanym:) Też wolę chyba zachować trochę aktywności, wydaje mi się że to lepszy pomysł niż siedzenie w domu i czekanie:)

      Usuń
  7. Ja pranie ciuszków mam jeszcze przed sobą, ale co jakiś czas wyciągam te wszystkie śpioszki i kaftaniki... Przytulam je do twarzy i wyobrażam sobie jak to już będzie gdy będą zakładane na malutkie ciałko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas ciuszki już poprane, poprasowane i ułożone w synkowej komodzie :) Uwielbiam do niej zaglądać, czuć zapach ubranek, przekładać, układać na nowo... Ślicznie rośniecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Przekładam, oglądam i zastanawiam się kilka razy które będą do szpitala, na spacery i na ważne okazje:)

      Usuń
  9. O rety... to już za chwilkę;) Brzuszek pięknie się prezentuje, widać, że ciąża nie zabrała Ci zgrabnej sylwetki;)
    Powodzenia! Na pewno nie urodzisz w sklepie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Chociaż nie da się ukryć że jestem większa i ruchy też nieco wolniejsze:) Mam nadzieję, że jednak zacznie się w domu;)

      Usuń
    2. Podobno tak szybko się nie rodzi, jak "pociesza" nas położna w szkole rodzenia;)

      Usuń
  10. to już finał na dniach :D jaaa :) super :) widać że brzusio na dziewczynkę :) szpiczasty :D
    aaah u mnie też było pranie prasowanie i przekładanie co tydzień :D
    A teraz prasowanie i położenie w szafce bądź jak byle by ciuszki były poprane i poprasowane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo:) Pewnie z naszymi ubrankami też tak będzie:)

      Usuń
  11. jej pamiętam to pranie i prasowanie malusieńkich rzeczy, bardzo mnie to rozczulało, tak starannie układałam:) teraz wszystko pomieszane w komodzie, że ciągle czegoś szukam :)) a co do wychodzenia w ostatnich dniach, to ja się nie oszczędzałam i czekałam niecierpliwie, aż przeczekałam tydzień po terminie, bo mój B. ani myślał wychodzić :D także nigdy nie wiadomo...:) oby u Was szybko i sprawnie poszło :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno później nie będzie tyle czasu na układanie:) Ale to pierwsze pranie i prasowanie mnie właśnie rozczula:) Dzięki:)

      Usuń
  12. Pamiętam ten moment. :) jak się zaczną skurcze, to spokojnie zdążysz wrócić do domu, wykąpać się. :) u mnie zaczęło się o 5 rano - delikatnie i neiregularnie, do szpitała pojechalam dopiero o 14.30. Jak skurcze były co 10 minut. ;) a do szpitala miałam godzinkę drogi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zdążymy:) Chociaż ostatnio rozmawialiśmy z mężem jak odebrać poród w samochodzie ;)) Jak zastanie nas korek na drodze to wtedy również dojazd zajmie nam godzinę:)

      Usuń
    2. Aj, oby się obyło bez porodów w ekstremalnych warunkach. Jeszcze zima teraz... Brrr. Będzie dobrze! :)

      Usuń
  13. To już może pojawić się Mała - ciąża jest donoszona :) Nie mogę się doczekać kiedy u nas będzie już taaak bezpiecznie, ale jeszcze tylko 2 tygodnie :) Torbę pakuj do samochodu, dla własnego spokoju, telefon naładowany pod ręką :)
    Już tak niewiele, lada moment Mała będzie z Wami!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tez właśnie jestem przy praniu i prasowaniu ciuszkow naszej córci :) ale nie mam jeszcze spakowanej torby do szpitala, za co muszę sie wkoncu zabrać, bo mój Dominik panikuje juz od paru dni i co wieczór sie mnie pyta czy torba juz wkoncu gotowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ładny brzuszek :))
    Mnie jeszcze trochę zostało do końca - ponad 3 mies, ale kupiłam już pierwsze ubranka, a większe przygotowania dopiero przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak już blisko ;) a brzusio taki już duży :) powodzenia na ktg :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. To wzruszenie w ciąży rzecz normalna - mi się przedłużyło i nadal łatwo doprowadzić mnie do łez :) A jeśli chodzi o zapuszczanie się gdzieś dalej.... Zostalo mi 4 dni do tp i wybralismy się na grilla do znajomej - tam odeszły mi wody :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Mimo że sama dopiero rodziłam, to już Ci trochę zazdroszczę tego oczekiwania - cudowne chwile przed Wami :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakoś nie umiem sobie wyobrazić siebie na tym etapie, boję się że będę panikować...
    Na pewno do szpitala zdążycie ;) raczej tylko na filmach odbiera się porody w aucie, no chyba że to już "któreś" z kolei dziecko. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwsze co zauważyłam to to, że brzuszek już jest nisko. Ah... jak to niedawno było, już się nie mogę doczekać kolejnej ciąży. Nie zapomnę tych przygotowań i tego prasowania i segregowania ciuszków. Na końcówce pamiętam, że jakoś daleko nie wyjeżdżałam, al e zakupy i inne sprawy dlaczego nie, bardzo rzadko zdarzają się takie porody jak w filmach, a ja właśnie nie zawsze się zastanawiałam jak to jest :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zazdroszczę tego prasowania, prania... ja leżałam od 6 m-ca i niestety nie było mi wolno :( teraz sobie odbijam - przy maluszku pranie co 2-3dzień murowane, a czasem codziennie.
    Ja urodziłam tak niespodziewanie szybko, że dobrze, że byłam tego dnia w szpitalu ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piekny brzuszek i piekne Lilou :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. jeszcze nie dawno ja prałam i w ogóle przygotowywałam się do porodu. Nie mogę uwierzyć, że już jest po wszystkim, Tobie też szybko minie ten czas oczekiwania. :):)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pamiętam jak prałam, prasowałam, układałam w szufladach maleńkie ciuszki. Po czym wyciągałam je rozkładałam, wąchałam i znowu składałam i do szuflady ;) Jak już się Młody urodził, to znienawidziłam prasowanie. Było tego tyle, że nie wyrabiałam. Po pewnym czasie stwierdziłam, że będę prasowała tylko nowe rzeczy, pieluchy, pościel i takie, które tego wymagają. Resztę przestałam prasować i nie żałuję ;)
    Naszą szkołę rodzenia wspominam bardzo dobrze, gdybym miała jeszcze raz podjąć decyzję iść czy nie nawet bym się nie wachała.
    Ja w dniu kiedy miałam termin porodu (1.11) chodziłam po cmentarzach. Nie miałam ze sobą torby, stwierdziliśmy, że w razie co Mąż dowiezie ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. To się nazywa "wicie gniazdka". Ja oprócz tego, że prałam, prasowałam, to jeszcze sprzątałam, układałam rzeczy, i robiłam wszystko co tylko można. Kiedy Dzielny Mąż mówił: A może usiądziesz, nie rób tyle, nie rób nic!, to ja nie mogłam! Cały czas musiałam coś robić. Non stop :) Wszystko w domu błyszczało, ganiałam ze ścierką w ręku :)
    W ostatnim tygodniu nie ruszałam się sama z domu - na wszelki wypadek, no chyba, że do pobliskiego sklepu. A tak to jak najbardziej chodziliśmy dalej na spacery, jeździliśmy na grilla, zakupy itp. Nie można tylko usiąść i czekać na rozwiązanie, bo się zgłupieje :) czas się dłuży :) Mój maluszek urodził się równo w terminie z USG, który zresztą pokrywał się z terminem z miesiączki :)
    Jakby się zaczęło gdzieś na mieście, to przecież mąż Cię zawiezie i dowiezie torbę. Albo i sama zdąrzysz jeszcze pojechać do domu, wziąć prysznic i dopiero jechać do szpitala. :)
    Ale jak patrzę na foto, to brzuszek masz już chyba dość nisko. Więc może już tuż tuż :) :) :) Powodzenia i cierpliwości!
    Pozdrawiam, kissiak.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi jeszcze daleko do prania ubranek, ale jedyne co mnie powstrzymuje to brak proszku ;) Na razie nie kupuje bo była bym skłonna zacząć prać, już teraz chociaż mam jeszcze 2,5 miesiąca do terminu. Ale te malutkie ubranka tak mnie rozczulają.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  27. Zazdroszczę przygotowań. Mnie wszystko ominęło.zakupy, pranie, prasowanie, przygotowanie mieszkania. Na szczęście mąż i moja Mama dali radę. żałuję, że nie było mnie przy tym.

    OdpowiedzUsuń